Przerwana lekcja życia. Opuszczona szkoła na Śląsku, cz. III

By // Brak komentarzy:
Mimo tego, że miejsca w szkole było dość dużo miejsca i dla osób uczących się na poziomie szkoły podstawowej ale także i dla tych, którzy rozpoczęci edukację w gimnazjum, gmina, na terenie której leżała szkoła szukała oszczędności i robiła to dość drastycznie. Rodzice uczniów szkoły jak i wszyscy mieszkańcy nie tylko tej miejscowości, ale i reszty mocno protestowali - podobno mówili, że sami będą sprzątać, remontować szkołę, kupować drewno na opał. Mówili, że zamykając tę szkołę doprowadzą do śmierci wsi, bowiem kiedyś te małe, wiejskie szkoły tętniły życiem i dawały dzieciom szanse na rozwój w miejscu zamieszkania a nie 30 km od miejscowości, co wcale nie utrudniało im sprawy - wracałyby ze szkoły przemęczone, czasami autobusy i autobusy mogły po prostu nie przyjechać z różnych powodów, zatem marnowałyby najzwyczajniej w świecie dużo czasu. Kiedy podjęto decyzję o likwidacji szkoły, jeszcze chwilę po niej w szkole uczyły się dzieci: do podstawówki chodziło 8 uczniów, do przedszkola także 8 a do zerówki - 7. Stowarzyszenie, którzy założyli mieszkańcy i miało działać dla uczniów a lekcje miały się ciągle odbywać, mimo tego, co zapewniło kilka osób - nie przetrwało, nie otrzymało odpowiedniego wsparcia. W 2003 roku placówka została zamknięta, a dzieci musiały rozpocząć edukację w innych szkołach.
Czy czasami wracają wspomnieniami do tego miejsca, czy może już całkowicie o niej zapomnieli?
Ciężko cokolwiek o tym powiedzieć, dzieci w okolicy nie widziałam, nie było kogo o to zapytać. Pewnym jest, że w mojej pamięci miejsce to utkwi na zawsze.

Fotorelacja z 23 września 2016 roku




















Przerwana lekcja życia. Opuszczona szkoła na Śląsku, cz. II

By // Brak komentarzy:
Ta wiejska szkoła jest naprawdę wyjątkowa. Kiedyś miałam okazję odwiedzić inną opuszczoną placówkę edukacyjną, która była nawet większa niż ta, którą obecnie opisuję ( o tej szkole pisałam we wrześniu tutaj), jednak nie mieściła w sobie aż tak wiele. Bo ten tutaj budynek pełnił funkcję szkoły podstawowej, gimnazjum i...przedszkola! Niesamowite, prawda? Jeszcze bardziej zdumiewa fakt, że oddział przedszkola mieścił się w zaledwie dwóch salach a w kolejnych znajdował się już oddział szkoły podstawowej. Zresztą, zaraz obok przedszkola, w dość klaustrofobicznym pomieszczeniu mieściła się biblioteka, zatem dzieci uczące się w gimnazjum musiały być dość częstym gościem w tych okolicach - w końcu chyba czytali i wypożyczali lektury.Dzisiaj jest to nie do pomyślenia, aby tyle oddziałów mieściło się obok siebie - dzieci z podstawówki izolowane są od tych z gimnazjum i na odwrót. Tutaj jak widać nie było to chyba wielką przeszkodą w funkcjonowaniu placówki, ponieważ działała ona kilkanaście długich lat.
W wielu salach pozostało dużo specjalistycznego sprzętu. Sprzęt z sali biologicznej, chemicznej, fizycznej... w niejednej szkole wciąż takich sprzętów brakuje, tutaj leżą, czekają na lepszy czas, chociaż chyba powoli nie ma szansy, że kiedykolwiek jeszcze zostaną użyte. W jednej z sal znajduje się dość dużo łóżek, ich położenie nie wskazuje na to, że zostały one poukładane przypadkowo albo już po opuszczeniu miejsca. Raczej od zawsze znajdowały się one w tym samym miejscu. Być może odbywały się tutaj nocne koła naukowe, ale było to miejsce dla harcerzy, którzy przyjeżdżali z innych, małych miejscowości. Możliwe jest też, że przedszkole wykorzystywało to miejsce do popołudniowego leżakowania maluchów, chociaż musieli oni wykonać dość sporą drogę, aby odpocząć, bo aż na drugie piętro! ;) Taka wędrówka przez te długie korytarze może zachęcić do spania, bo mało zostaje sił do łobuzowania z kolegami.
Bardzo zaciekawiły mnie szafki, które stały tuż przy wejściu na korytarz na parterze. Ja sama takie szafki miałam, ale dopiero w gimnazjum - mogłam tam trzymać tylko buty i kurtkę, żadnych książek, nie było po prostu na to miejsca. Tutaj szafki jawiły się jak spełnienie "amerykańskiego snu" - można było trzymać tam i ciuchy i książki, jak nastolatkowie z seriali zza oceanu. No i w końcu można było wyrazić siebie za pomocą naklejek i napisów na drzwiach szafek!
Ale żeby nie było tak bardzo nowocześnie musiała znaleźć się i sala, która mocno związana jest z religią. Nie byłoby nic w tym dziwnego, ponieważ większość szkół ma klasy do wykładania religii czy też etyki, jednak ta była wyjątkowa. Obrazy - jeden, który uznaję za klasyka i który spotykam w większości opuszczonych wiejskich chat, na którym znajduje się Maryja z dzieciątkiem i św.Józef, chociaż tutaj namalowani trochę niestandardowo i drugi - Jezus, który ułożony jest z fałd skóry. To dość drogie obrazy i zawsze robią na mnie wrażenie, zwłaszcza, kiedy spotykam je w opuszczonych miejscach. Najciekawszym elementem w tej sali są chyba krzesła kinowe. Skąd się tutaj wzięły? Czy w okolicy było jakieś kino, które wyburzono i szkoła na tym zyskała, mogąc robić własne seanse, wieczorki filmowe? Tego niestety nie wiem i chyba - nigdy się nie dowiem. Jednak ciekawość i zdumienie pozostaną :)

Fotorelacja z 23 września 2016 roku





























Followers

Recent Posts

Popularne Posty

Popularne Posty