wtorek, 1 sierpnia 2017

Kiedy opadł kurz. Historia powstańczego ostańca, cz. I

Kamienica, niby jak każda inna ruina w tym mieście. Stoi między biurami, szklanymi domami, które rosną do góry. Są coraz to wyższe, rosną szybko, chyba szybciej niż kiedyś bombardowano tę dzielnicę. I o ile historią Woli ludzie z Warszawy i spoza niej interesują się, tak często milczą na widok tej pięknej "studni" - fakt, stoi, można na nią spojrzeć, można przewrócić oczami, załamać ręce, zmartwić się jej stanem, ale po co mówić?
Mówić warto, zwłaszcza, że za moment zawyją syreny, które nie zagłuszą głosu kamienicy przy Waliców 14. Budynek przy Waliców zbudowano jeszcze w XIX wieku. Kiedyś była nieco większa niż teraz, to spowodowane jest przez czasy wojenne. W czasie wojny, a dokładniej od listopada 1942 do sierpnia 1944 roku znajdowała się na terenie getta warszawskiego. Lokatorami tej kamienicy były tam niegdyś znane osoby: Władysław Szengel, który był fotografem i autorem popularnych w tamtych czasach piosenek, pochodzenie miał żydowskie, ale pisał głównie w języku polskim. Poległ w trakcie powstania warszawskiego. Mieszkał tutaj także Menachem Kipnis, który zajmował się także fotografią, ale był przede wszystkim śpiewakiem operowym, dziennikarzem i etnografem żydowskim. Podzielił także śmiertelny los, zmarł w getcie na zawał. Po osobach, jakie zajmowały mieszkania w kamienicy można wywnioskować, że był to budynek, który niegdyś robił niesamowite wrażenie, nie tylko ze względu na swoją architekturę, ale także niesamowite elementy zdobienia wewnętrznego - niezwykłe ornamenty zwieńczające sufity, roślinne i geometryczne zdobienia balustrad czy drzwi. Mimo tego, że ta ulica nie była uważana za najbardziej elegancką na Woli, bo kocie łby ciągle zastępowały chodniki a staroświeckie lampy oświetlały drogę wieczorową porą, Waliców mogła poszczycić się właśnie takimi budynkami jak ten.
Niestety, w trakcie wojny budynek uległ zniszczeniu - najprawdopodobniej w wyniku wybuchu wojny lotniczej. Znaleziono zapiski żołnierza AK Jerzego Wożniaka, pseudonim "Szpila", które brzmiały między innymi tak:

Dnia 24.09.1944 oddziały ukraińskie zaatakowały stanowiska bat. AK „Sowiński” przy ulicy Waliców i Ceglanej (Pereca). Eksplozja goliata zburzyła front budynku przy ul. Waliców 14. Atak został odparty.

24 września niemiecka piechota wsparta dwoma czołgami atakowała stanowiska na ul. Waliców. Atak poprzedzany był „goliatem”, którego wybuch zburzył front budynku przy ul. Waliców 14. Po ciężkim boju atak został odparty.
Jeszcze na początku XXI wieku kamienica była zamieszkiwana. Zbombardowana strona oficyny zamieszkiwana była przez biedniejszych mieszkańców, "mieszkanka" były mniej słoneczne i dużo mniejsze niż reszta. Kiedy wychodziłam z kamienicy słyszałam jakieś szepty... czy kamienica chciała coś powiedzieć? A może odkryła jeszcze jakąś historię? O tym jeszcze napiszę.


Fotorelacja z czerwca 2017 roku




































Czytaj dalej »

niedziela, 30 lipca 2017

Macewy porośnięte mchem, tajemnicą i wspomnieniami. Kirkut w sercu postindustrialnego miasta, cz. II

Jeden żydowski cmentarz w Polsce mogliście już u mnie zobaczyć tutaj, jednak ten prezentowany przeze mnie dzisiaj jest wyjątkowy. Nie tylko przez swoją wielkość, ale także osoby, które tutaj pochowano: kupiec, kapłan, znany fabrykant, muzyk. To tylko niektóre z zawodów którymi parali się Ci ludzie. Nawet po swojej śmierci mogli pokazać, kim byli - ich nagrobki w pewien sposób ich wyrażaj: niektóre zachwycają przepychem, doskonałością kształtów, niektóre są bardzo klasyczne, za to uderzająco piękne. Nie pisałam o tym wcześniej, jednak na tych cmentarzach ważne są symbole prezentowane na nagrobkach. Niektóre z nich pokazują, kim była dana osoba, jak np dłonie - oznacza to wtedy, że pochowano tutaj kapłana. Inne, jak ptak symbolizują duszę. Są też zupełnie inne, nie tak dosłownie dające się odczytać symbole. Trzoda owiec oznacza utratę matczynej opieki, przewodnika, żal po zmarłym, świeczniki natomiast wskazują, że leży tutaj kobiet, bowiem to one zapalają w domach świece szabatowe i odprawiają nad nimi modlitwy. Księgi oznaczają pobożność i życie zgodnie z Talmudem. Nie wymieniłam wszystkich symboli, bo niektóre ciężko do dzisiaj jednoznacznie wytłumaczyć i powiedzieć, co symbolizują.
Na koniec podróży po tym niesamowitym miejscu wspomnę także o pochówku Żydów, który tak bardzo różni się sposobem od naszego:
Żyd umiera. Rodzina powinna ułożyć zmarłego na podłodze, nogami w kierunku wyjścia z mieszkania („z prochu powstałeś i w proch się obrócisz”), zapalić dwie świece u wezgłowia, przykryć zmarłego białym płótnem i wyjść z domu. Chewra Kadisza (bractwo pogrzebowe) karawanem przewozi ciało z domu do Beit tahara(Dom Oczyszczenia, usytuowany przy cmentarzu), cały czas nogami do przodu. Po wyniesieniu zmarłego z domu przewraca się krzesła, by śmierć nie mogła znów na nich zasiąść, wylewa wodę z naczyń , bo anioł śmierci może zostawić w niej ślad, zasłania lustra , bo anioł śmierci może się w nich odbić (są to zwyczaje ludyczne i regionalne). Nie wolno robić żadnych przygotowań do pogrzebu przed śmiercią. Dopiero po niej przystępuje się do kopania grobu (zawsze ziemny) i szycia tahrichim– specjalnego, bardzo prostego, bez ozdób, stroju pogrzebowego z najtańszego białego płótna. Członkowie Chewra Kadisza przystępują do rytualnych ablucji mających na celu doprowadzenie nieczystego rytualnie zmarłego do czystości rytualnej wymaganej w chwili pogrzebu. Przed pogrzebem prowadzi się zwyczajowe modlitwy i trumna (prosta bez żadnych ozdób) ze zmarłym opuszczana jest do grobu, który zasypują uczestnicy uroczystości. Prawo – halacha zabrania balsamowania i kremacji zmarłych.Żałoba składa się z trzech etapów. Pierwszy z nich zwany sziwa rozpoczyna się w dniu śmierci i trwa siedem dni. Pozostający w żałobie odmawiają modlitwy, nie mogą opuszczać domu (za wyjątkiem szabatu) ani przygotowywać pokarmów (pożywienie przynoszą im sąsiedzi lub znajomi), nie jedzą mięsa, nie piją wina. Nie mogą też dotykać łóżka zmarłego, myć się, ścinać włosów, golić się, nosić skórzanego obuwia, siadać, a jeżeli już to na czymś bardzo niewygodnym. Nie mogą słuchać muzyki, mężczyźni nie studiują Tory. Drugi etap żałoby trwa 30 dni, nadal nie wolno obcinać włosów, nosić nowej odzieży, zajmować swojego miejsca w synagodze i brać udziału w radosnych uroczystościach. Żałoba po rodzicach trwa 12 miesięcy, podczas której przez 11 codziennie dzieci (szczególnie synowie) obowiązani są do uczestnictwa w nabożeństwach i odmawiania kadiszu za rodziców, poszczenia, dawania jałmużny. Podczas trwania żałoby nosi się ubrania w stonowanych kolorach. Zmarłych wspomina się przy każdej modlitwie Izkor i w każdą rocznicę śmierci – jurcajt.

Fotorelacja z marca 2017 roku 







































Źródło tekstu: jewishlodzcemetery.org
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia