Człowiek z marmuru. Opuszczona, wiejska chata cz.II

By // Brak komentarzy:
Dom na pierwszy rzut oka wydawał się nie wyróżniać na tle innych gospodarstw. Podczas zwiedzania parteru niewiele towarzyszyło mi uczuć, prócz lekkiego żalu, że już nikt tutaj nie mieszka i ciężka praca czyiś rąk, niezwykły wysiłek zanika z dnia na dzień. Odczuwane emocje zmieniły się wraz z wejściem na poddasze będące już w zasadzie strychem. To miejsce mogłoby z pewnością opowiadać o jakiejś tragedii rodzinnej: porzucone zabawki, niektóre z pluszaków straciły oczy, pozbawiono je twarzy wyrywając z ich środka materiał, ogromny obszar zajęty przez puste butelki po wódce, które musiały być albo magazynowane przez długie lata, albo były stałymi towarzyszkami pozostawionego samotnie ostatniego z gospodarzy, który być może właśnie tak wypełniał sobie czas wolny. Pod samą połacią dachu dokonano nawet powieszenia jednej z maskotek, co tylko podkreśla nieprzyjazny klimat poddasza. Pogoda, która towarzyszyła mi podczas odwiedzin tego gospodarstwa jakby dopasowała się do całości nadała "urok" złego domu.
Ciężko powiedzieć coś więcej o gospodarzach, niewiele dokumentów po nich zostało. Żadnych listów, dzienników, tylko dwa zdjęcia dokumentowe i jedno ślubne, niewiele znaczące czasopisma i poradniki krawieckie a także ponadczasowe dyplomy. Czy byli tutaj szczęśliwi? Miejmy nadzieję, że tak.


Fotorelacja z lipca 2017




























Człowiek z marmuru. Opuszczona, wiejska chata, cz. I

By // 2 komentarze:
Kiedy znalazłam się w tym domu, coś mi przypominał. Trochę kadr jak z jakiegoś filmu, jednak nie mogłam sobie przypomnieć, jaki to był film. Później wróciłam do domu rodzinnego, tam, mając dostęp do telewizji czasami włączałam ją po to, aby coś było ze mną, "leciało" w tle. Pewnej nocy, robiąc coś przy okazji, nie zwracając uwagi na ekran, usłyszałam charakterystyczną muzykę, co przyciągnęło moją uwagę. Właśnie zaczął się "Człowiek z Marmuru".
I tak też zacznie się nasza historia, filmowo. Bohater dzisiejszego wpisu był takim "Człowiekiem z Marmuru". Jak Agnieszka, studentka szkoły filmowej kroczyła śladami Bieruta, przodownika pracy z lat 50., tak my będziemy śledzić życie Józefa Ż., mieszkańca tej chaty. Czas wygląda tutaj, jakby zatrzymał się około 40 lat temu. Widać było, że Józef był niesamowicie pracowitym człowiekiem. Potwierdzają to liczne dyplomy za zasługi w pracy, za bycie jednym z najlepszych, za bycie dumą społeczeństwa. Niewątpliwie Józef był - przykładny pracownik, zapewne też dobry mąż i ojciec. On pracował, jego żona zajmowała się domem. Czekała z obiadem, oporządzała dom i niewielkie gospodarstwo. 
Widok, który widać przed i za domostwem jest niesamowity. Przypomina sielankę, daje poczucie spokojnej wsi, gdzie można wypocząć, poukładać swoje sprawy. I pomimo, że panu Józefowi kiedyś się wiodło, musiało mieć to kiedyś swój kres, czego powodem zapewne były pozostawione butelki na strychu. Możemy się tylko domyślać, dlaczego. Jednak o tym niebawem, tymczasem zapraszam do oglądania zdjęć z tego niesamowitego domu.

Fotorelacja z lipca 2017 roku



























Followers

Recent Posts

Popularne Posty

Popularne Posty