Kiedy opadł kurz. Historia powstańczego ostańca, cz. I

By
Advertisement
Kamienica, niby jak każda inna ruina w tym mieście. Stoi między biurami, szklanymi domami, które rosną do góry. Są coraz to wyższe, rosną szybko, chyba szybciej niż kiedyś bombardowano tę dzielnicę. I o ile historią Woli ludzie z Warszawy i spoza niej interesują się, tak często milczą na widok tej pięknej "studni" - fakt, stoi, można na nią spojrzeć, można przewrócić oczami, załamać ręce, zmartwić się jej stanem, ale po co mówić?
Mówić warto, zwłaszcza, że za moment zawyją syreny, które nie zagłuszą głosu kamienicy przy Waliców 14. Budynek przy Waliców zbudowano jeszcze w XIX wieku. Kiedyś była nieco większa niż teraz, to spowodowane jest przez czasy wojenne. W czasie wojny, a dokładniej od listopada 1942 do sierpnia 1944 roku znajdowała się na terenie getta warszawskiego. Lokatorami tej kamienicy były tam niegdyś znane osoby: Władysław Szengel, który był fotografem i autorem popularnych w tamtych czasach piosenek, pochodzenie miał żydowskie, ale pisał głównie w języku polskim. Poległ w trakcie powstania warszawskiego. Mieszkał tutaj także Menachem Kipnis, który zajmował się także fotografią, ale był przede wszystkim śpiewakiem operowym, dziennikarzem i etnografem żydowskim. Podzielił także śmiertelny los, zmarł w getcie na zawał. Po osobach, jakie zajmowały mieszkania w kamienicy można wywnioskować, że był to budynek, który niegdyś robił niesamowite wrażenie, nie tylko ze względu na swoją architekturę, ale także niesamowite elementy zdobienia wewnętrznego - niezwykłe ornamenty zwieńczające sufity, roślinne i geometryczne zdobienia balustrad czy drzwi. Mimo tego, że ta ulica nie była uważana za najbardziej elegancką na Woli, bo kocie łby ciągle zastępowały chodniki a staroświeckie lampy oświetlały drogę wieczorową porą, Waliców mogła poszczycić się właśnie takimi budynkami jak ten.
Niestety, w trakcie wojny budynek uległ zniszczeniu - najprawdopodobniej w wyniku wybuchu wojny lotniczej. Znaleziono zapiski żołnierza AK Jerzego Wożniaka, pseudonim "Szpila", które brzmiały między innymi tak:

Dnia 24.09.1944 oddziały ukraińskie zaatakowały stanowiska bat. AK „Sowiński” przy ulicy Waliców i Ceglanej (Pereca). Eksplozja goliata zburzyła front budynku przy ul. Waliców 14. Atak został odparty.

24 września niemiecka piechota wsparta dwoma czołgami atakowała stanowiska na ul. Waliców. Atak poprzedzany był „goliatem”, którego wybuch zburzył front budynku przy ul. Waliców 14. Po ciężkim boju atak został odparty.
Jeszcze na początku XXI wieku kamienica była zamieszkiwana. Zbombardowana strona oficyny zamieszkiwana była przez biedniejszych mieszkańców, "mieszkanka" były mniej słoneczne i dużo mniejsze niż reszta. Kiedy wychodziłam z kamienicy słyszałam jakieś szepty... czy kamienica chciała coś powiedzieć? A może odkryła jeszcze jakąś historię? O tym jeszcze napiszę.


Fotorelacja z czerwca 2017 roku




































2 komentarze:

  1. Nieco ponura, milcząca, która woli nie mówić o tym, co przeszła w trakcie swojego istnienia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. woli też pewnie nie pamiętać, być moze nie wie, że sama jest symbolem tamtych dni...

      Usuń

Followers

Recent Posts

Popularne Posty

Popularne Posty