Opuszczony pałac z bryczką w środku

By
Advertisement
Dzisiaj chcę Wam pokazać miejsce, które zapamiętam chyba do końca życia. Wiąże się z nim niezwykła przygoda, trochę nerwowa, trochę zabawna - ciężka wybrać, na pewno dostarczył mi wielu emocji, wielką ich mieszankę - z pewnością :) Cóż było to za wydarzenie - niech pozostanie póki co tajemnicą, o tym być może jeszcze kiedyś napiszę.
Do tego pałacu próbowałam się dostać już w roku 2013, dokładnie latem. Niestety, wtedy ogromny skwar niezbyt pozwolił na dostanie się do tego miejsca - długa, dwukrotna wędrówka wokół ogrodzenia, wtedy dość szczelnego oraz dość duża ilość wody w fosie, która okala teren, na którym się znajduje, skutecznie zniechęciła mnie do dalszych prób. Trochę żałuję, ale szansa pojawiła się znów w marcu tego roku, którą wykorzystałam na tyle, ile mogłam.
Pałac, który Wam pokażę został wybudowany w XIX wieku przez Tadeusza Skrzyńskiego wg. projektu Franciszka Marii Lanciego. Obiekt murowany, uważany za jeden z najbardziej reprezentacyjnych siedzib w stylu neogotyckich. Ma trzy kondygnacje i jest podpiwniczany - piwnice robią ogromne wrażenie, dzisiaj dość ciemne, zasypane częściowo ziemią w której dzikie, duże zwierzęta (co można stwierdzić po "pamiątkach", które pozostawiają) urządzają sobie siedziby. Elementy budynku, charakterystyczne dla wspomnianego przeze mnie neogotyku to ostre łuki w otworach bram, drzwi i okien oraz drobne, ozdobne wieżyczki, a także spiczaste hełmy pokrywające kilka baszt. Pomieszczenia pałacu skupiają się wokół zewnętrznego dziedzińca.  Ta skomplikowana ale i bardzo bogata bryła jest urozmaicona przez wieże, baszty, attyki w formie krenelaży oraz kilka innych elementów, które długo mogłabym tutaj wymieniać. Ciekawostką jest, że mury zostały wykonane z cegły pełnej natomiast do piwnic użyto kamienia łupanego.  Budynek był dwa razy przebudowywany: w 1900 i 1928 roku. Cały pałac otoczony jest ogromnym parkiem parkiem krajobrazowym, który w czasach swojej świetności zaprojektowany był w stylu angielskim.
Pierwszy właściciel był znanym mecenasem sztuki, w opisywanym pałacu założył szkółkę dla szlachcianek, w której wykładał Wincenty Pol. Aż do 1939 roku właścicielami byli praktycznie tylko Skrzyńscy. Zmieniło się to właśnie w 1939 roku kiedy obiekt zajął sztab niemiecki jako baza sprzętów bojowych dla oddziału na Podkarpaciu. Po wycofaniu się Armii Niemieckiej pałac trafił w ręce Armii Czerwonej. Jak widzimy, obiekt przechodził trudne koleje losu, ale jego prawdziwa dewastacja rozpoczęła się w 1946 roku. Odbudowa rozpoczęła się dopiero w 1949 roku, kiedy to szkielet całej budowli nie został jeszcze całkiem naruszony. Rekonstrukcja trwała do 1952 roku. Odremontowano część pomieszczeń, które przeznaczono na Państwowy Dom Młodzieżowy dla sierot po II Wojnie Światowej. Był to jeden z większych tego typu ośrodków w Polsce. Wychowankowie mieli szansę zdobyć wykształcenie, zajmować się parkiem i pałacem. Później miejsce to przekształcono na Państwowy Dom dziecka. W latach 1970 - 1990 próbowano wyremontować pałac, niestety nie udało się to z powodu braku funduszy. Remont wstrzymano.
Dzisiaj mogę powiedzieć, że pałac ma szansę. Obecny właściciel od kilku lat prowadzi prace remontowe, zabezpieczył teren dość dobrze, o czym przekonałam się na własnej skórze. Obiekt robi niesamowite wrażenie nawet w momencie remontu. To, jak wyglądał kiedyś pokażę na końcu mojej fotograficznej relacji. Miejmy nadzieję, że ponownie będzie tak wyglądał i zachwycał blaskiem.











8 komentarzy:

  1. Tak czytam i przeglądam... Prawdziwe perełki znajdujesz :) Pamiętam jak usiłowałam zwiedzać dworki i pałacyki nad morzem- większość była zburzona lub ogrodzona tak, że nawet nie było widać co tam właściwie stoi, ale jeden pałacyk był w trakcie remontu i akurat trafiliśmy, że jak nam pracownicy mówili, że nie wolno wchodzić, bo to teren prywatny, to przyjechał właściciel i trochę pooprowadzał. Pokazał co stara się zachować, co musiał zmienić, co się w ostatnich latach działo i jakie ma plany co do budynku. Podniósł mnie na duchu po całym dniu pogoni za nieistniejącymi zabytkami.
    W zasadzie to tylko kościoły zostały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ,co na razie dodaję to tylko początki - mam w zanadrzu jeszcze miejsc,a ktore wyglądają tak, jakby wcale ich nikt nie opuścił, czasami może tylko trochę nabałaganił i nie miał ochoty przez dłuzszy czas posprzątać... Ale cieszę się, że to, co dotychczas pokazał uważa Pani za perełki :) To też piękne miejsca, maja niezwykła historię, niestety zwykle smutną... Nad morzem nigdy nie zwiedzałam ,ale wiem, że jest tam tkaich miejsc niewiele, jesli coś jest, to bardzo zdewastowane i czasami smutno nawet patrzeć... Pozdraiwma :)

      Usuń
  2. Zdjęcia są niesamowite. Gdzie jest ten pałac? Super, że napisałaś kilka słów o nim, dzięki czemu tekst jest dużo ciekawszy. Bardzo mi się podoba.
    Ola z Muzycznej Listy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo i nie ukrywam, że sie cieszę, ponieważ zdjęcia to bardzo ważna część, jeśli chodzi o bloga. O ile to możliwe zestawiam je ze zdjęciami z czasów świetności. Pałac znajduje się w Zagórzanach k.Gorlic, woj. Małopolskie. O tym miejscu nie dało się nie napisać, niezwykle bogate w wydarzenia, postacie i architektoniczne szczegoły. Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  3. Jejku, jakie cudowne miejsce. Można się tam dostać bez wielkich problemów, czy te zabezpieczenia nowego właściciela to uniemożliwiają?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony - bezproblemowo. Drzwi od piwnicy otwarte, wcześniej tylko skok przez rzeczkę. Z drugiej strony musimy pamiętać o czujkach w całym pałacu. Myślę, że najlepiej byłoby znaleźć właściciela, dogadać się z nim - teoretycznie, jeśli budynek wpisany jest w rejestr zabytków właściciel powinien się zgodzić na odwiedziny. Ja akurat wybrałam opcję jeden, więc wyprowadziła mnie i spisała ochrona (nie miałam pojęcia o czujkach)ale panowie z ochrony jak i nowy właściciel wydają się byc mimo wszystko miłymi i sympatycznymi osobami, więc wydaje mi się, że dogadanie się jest tutaj najlepszą opcją :)

      Usuń
  4. Kapitalna miejscówka z dodatkowym bajerem w postaci dorożki, bo kareta to to chyba nie jest. ;) Oby nowy właściciel podszedł rozsądnie do tematu, a konserwator zabytków miał baczne oko na jego poczynania... widziałem już XIX-wieczny pałac, który obkładano klinkierem (sic!).

    Coraz ciekawiej się tu u Ciebie robi, powodzenia w kolejnych wyprawach! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, poniosło mnie z tą karetą, to chyba nawet bryczka ;) Z tego co widzę, wszystko odbywa się z uszanowaniem detali i obecnej formy pałacu. Niestety, też widziałam taki przypadek, całkowite wyrównanie ścian, pzobycie się detali i różowy tynk... Dziękuje, staram się i jeszcze mam ciekawsze miejsca, jednak czekam na odpowiedni moment i cały czas zwiedzam,eksploruje :)

      Usuń

Followers

Recent Posts

Popularne Posty

Popularne Posty